Marek Owczarek był pieśniarzem, od zawsze związanym z Wrocławiem.
Gitara i muzyka którą tworzył przy jej pomocy, w jego życiu była od najmłodszych lat. Była na podwórkach, w bramach, była przy ogniskach. Była dla szkolnych miłości.
Była dla najbliższej mu Mamy, dla brata, dla młodego przyjaciela.
Była w najgłębszej ludzkiej samotności i w tych najbliższych spotkaniach.
Była niemym krzykiem, który budził słońce.
Marek dopiero na krótki czas przed swoim odejściem uświadomił sobie że jest artystą, że jego zwinność w układaniu melodii jest jest darem od Boga. Zaczął intensywnie tworzyć. Na początku tego roku miał już materiał na swoją pierwszą płytę, materiał niebanalny bo inspirowany jego całym życiem. Niestety nie zdążył podzielić się szerzej z ludźmi tym wszystkim co grało w jego sercu tak mocno i czule. Marek zabrał swoją wyjątkową, bardzo osobistą twórczość ze sobą, wypływając na tą „Wyspę” o której pisał jego ulubiony poeta Andrzej Waligórski.

Niech spoczywa w pokoju.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *