Braciom Pieśniarzom

Nie nam, Pie­śnia­rze, stać w tę­czy ko­lo­rach,
Bar­wić się w róże i w pió­recz­ka pa­wie;
Bo my są so­sny, czer­nią­ce się w bo­rach,
Bo my są krzy­że w przy­droż­nej ku­rza­wie,
Bo my są wierz­by o pła­czą­cych ko­rach,
Bo my są z ję­kiem le­cą­ce żu­ra­wie,
Co hej­nał krzy­czą skroś zmierz­chów tej zie­mi
Na pu­ste pola, gdy sen je onie­mi!

Nie nam, Pie­śnia­rze, brać piesz­czo­ne tony
I dźwię­ków szu­kać co słod­szych dla ucha…
Nam w spiż serc ludz­kich bić, jak biją dzwo­ny,
Nam hu­czeć jako w boru za­wie­ru­cha…
Nam szu­mieć jako pa­da­ją­ce plo­ny,
Kie­dy je zdep­ce na­wal­na moc głu­cha…
Nam śpie­wać zgrzy­tem strun rwa­nych i krzy­kiem –
I nie – sło­wi­czym, lecz or­lim ję­zy­kiem!

Nie nam, Pie­śnia­rze, stro­ić lut­nię wstę­gą
l sła­wić roz­kosz niby tru­ba­du­ry…
Bo my za­ko­nu zwią­za­ni przy­się­gą,
Iza­ja­szo­we no­sim w bio­drach sznu­ry!
Pieśń na­sza, kmie­cą odzia­na sier­mię­gą.
Z du­cha kró­lew­skość bie­rze, nie z pur­pu­ry!
A kie­dy wzej­dzie nad ugór w łzach rosy,
Nie kwie­ciem kwit­nąć jej, ale iść – w kło­sy!

Nie nam, Pie­śnia­rze, biec pu­stą go­ni­twą
Za bla­skiem lir tych, co serc próch­nem świe­cą.
Bo jest pieśń na­sza o świ­ty mo­dli­twą
I skow­ron­ko­we le­gie za nią lecą,
Bo o sto­necz­ność dla zie­mi jest bi­twą
l brza­ski od niej przy­szłe już się nie­cą…
Bo jest pieśń na­sza ju­trzen­ką i zo­rzą,
Z któ­rej dzień buch­nie w świat za mocą bożą!

MARIA KONOPNICKA

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *