30 V , g. 20 – ANTONI GUSTOWSKI

Posted on

ANTONI GUSTOWSKI*
Różnie mawiają o nim:
Ci, co go zwą Antonim
Czasem mu ślą anonim
Czasem jego antonim –
Chcą robić sobie z nim zdjęcia
Biorąc go mylnie za księcia
Nazywających Antosiem
Jest kilka razy po osiem
I tak się składa niestety
Że są to same kobiety
Inni mu mówią, „Ątłanie!”
I ja ich za to nie ganię
Gdyż często są to Francuzi –
Brzmi to zwyczajnie w ich buzi
Tyle tej całej udręki
By rzec, że śpiewa piosenki
Jakowąś napisze ładnie
A jakąś sobie ukradnie
Ja wiem, że te wynurzenia
Albo nie mają znaczenia
Albo już wszystko to wiecie –
Jak większość rzeczy na świecie

*Śpiewak, autor, tłumacz, początkujący reżyser. Wraz z kwartetem „Gant i SaVa” wydał właśnie niezależny mini-album „ANSAMBL”.

tak….Antoni Gustowski….intrygująca, przedziwna postać…tak jak wspomniał inny Antoni (Kamiński) poznaliśmy go w Oleśnie, 2008 r. i już wtedy przykuł naszą uwagę: po pierwsze powagą i skupieniem, jakąś wewnętrzną elegancją (która oczywiście się uzewnętrzniała) oraz piosenką opartą na filmie ,,Powrót ojca”… Później zapraszałem Antoniego kilka razy na koncerty w ramach Musica Poetica, spotykaliśmy się na festiwalach… Co ,,pozostało” dziś z pierwotnego wrażenia? Wszystko, tylko jeszcze spotęgowane. Od ucznia szkoły średniej do adepta studiów doktoranckich na UW, od solisty do założyciela, lidera i menadżera zespołu, od piosenki opartej na filmie po absolwenta szkoły reżyserskiej…i jeszcze bardziej intrygujący w piosence, gdzie łączy dojrzałość z chłopięcością (Książę i Antoś), wysoką kulturę osobistą z tematem ,,ulicy”…gdzieś to wszystko okrasza humorem…

Wczorajsze czytanie ….jakże i tu aktualne..

Posted on

,,Słysząc to, jeden ze współbiesiadników rzekł do Niego: «Szczęśliwy ten, kto będzie ucztował w królestwie Bożym». On zaś mu powiedział: «Pewien człowiek wyprawił wielką ucztę i zaprosił wielu. Kiedy nadeszła pora uczty, posłał swego sługę, aby powiedział zaproszonym: „Przyjdźcie, bo już jest gotowe”. Wtedy zaczęli się wszyscy jednomyślnie wymawiać. Pierwszy kazał mu powiedzieć: „Kupiłem pole, muszę wyjść je obejrzeć; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Drugi rzekł: „Kupiłem pięć par wołów i idę je wypróbować; proszę cię, uważaj mnie za usprawiedliwionego”. Jeszcze inny rzekł: „Poślubiłem żonę i dlatego nie mogę przyjść”. Sługa powrócił i oznajmił to swemu panu. Wtedy rozgniewany gospodarz nakazał swemu słudze: „Wyjdź co prędzej na ulice i w zaułki miasta i sprowadź tu ubogich, ułomnych, niewidomych i chromych!” Sługa oznajmił: „Panie, stało się, jak rozkazałeś, a jeszcze jest miejsce”. Na to pan rzekł do sługi: „Wyjdź na drogi i między opłotki i przynaglaj do wejścia, aby mój dom był zapełniony. Albowiem powiadam wam: Żaden z owych ludzi, którzy byli zaproszeni, nie skosztuje mojej uczty”».

27 V, g. 20 – PRZYSZLI POGRAĆ

Posted on

wpis z facebooka , autorstwa ŁUKASZA SEGALA:

,,Ostatnio odwiedziłem to niepozorne miejsce, umiejscowione w podwórzu do którego droga wiedzie przez bramę, pokonywaną codziennie przez pchanych prozą życia ludzi. Tam cieniu zabytkowych kamienic znajduje się bajkowy świat. Wystarczy tylko otworzyć drzwi, a ściślej ujmując wieko gitary akustycznej, a przywita nas wizerunek Edwarda Stachury stojącego pomiędzy książkami okalającymi całe pomieszczenie. Wewnątrz powolnie jak mol książkowy przepływały zachaczając o każdą stronicę dźwięki wytworzone przez zespół „Przyszli pograć”. Wspaniałe doświadczenie, znaleźć się w tej świątyni zadumy, gdzie co rusz drgania muzyki kierowały umysł jakby do następnej historii. A ich kompozycje to emocjonujące opowieści, których, rytmu pilnuje spajająca, współtworzące niezwykłe harmonię, jakby prowadzące przeciągły dialog gitara i skrzypce, perkusja, czasem tnąc ten narzucony przez siebie porządek. Ten muzyczny pejzarz stanowi wsparcie a zarazem kontrapunkt, na którym pełen pasji, z atawistyczną wręcz agresją swój protest przeciwko dzisiejszej zautomatyzowanej rzeczywistości wnosi poeta.”

23 maja, g. 20 – JÓZEF BARAN

Posted on

W niewielkim ale doborowym towarzystwie, mieliśmy okazję gościć prawdziwą gwiazdę poezji , Józefa Barana. Dlaczego tak trudno zebrać na spotkanie poetyckie 30 osób w kilkusettysięcznym, akademickim mieście – to temat na osobną rozprawę…Ale ..nastawmy się pozytywnie, jasno i łagodnie, tak jak było tego dnia, tak jaką jawi się poezja Józefa Barana… Sam Autor z wyglądu nie przypomina celebrytry-giganta poetyckiego jakim niewątpliwie jest, ot, skromnej postury, klasyczny garnitur, małopolski wąs, przenikliwe spojrzenie, nieco zdarty głos…Być może to niezbędne atrybuty świetnego obserwatora…W wieku 20 lat poetą jest ,,każdy”. W wieku 70 .. jest ten, który jest, np.: Józef Baran…Reszta już poniżej w nagraniu, piękne wiersze, bardzo ciekawa rozmowa z prof. Dorotą Heck, polemika z przyjacielem Stanisławem Srokowskim…jednym słowem prawdziwa uczta intelektualna.